Aktualności

Potop w mieszkaniu: kto wypłaci odszkodowanie

Jeśli wyjeżdżamy na dłużej, warto zakręcić zawory i odciąć dopływ wody.

Przyczyną zalania może być awaria sieci wodociągowej czy sprzętu AGD, nieszczelność okien albo pokrycia dachowego, nie dokręcenie kranu. Problemy mogą pojawić się wtedy, gdy jesteśmy na wakacjach albo gdy śpimy. Na przykład nocą wzrasta ciśnienie w sieci wodociągowej z powodu zmniejszonego poboru wody, a przy wyższym ciśnieniu łatwo o pęknięcie najsłabszych elementów instalacji.
Jeśli opuszczamy mieszkanie na dłużej, warto zakręcić zawory i odciąć dopływ wody. Dzięki temu unikniemy niemiłych niespodzianek i nie zostaniemy ściągnięci z urlopu z powodu nieszczelnej rury.
Producenci sprzętu AGD starają się wprowadzać do swoich produktów rozwiązania techniczne redukujące ryzyko zalania. Niektóre modele pralek i zmywarek wyposażone są w specjalne elektrozawory odcinające dopływ wody (kiedy czujnik zidentyfikuje obecność wody, daje sygnał do odcięcia dopływu).
Samemu też można zamontować czujnik np. w łazience tuż nad podłogą. Zareaguje on już na niewielką kałużę. I albo zamknie zawór na głównej rurze doprowadzającej wodę, albo przynajmniej zaalarmuje, że doszło do awarii; pozwoli to ograniczyć straty.

Jak stanowi prawo
Gdy już dojdzie do zalania, na ogół mamy problem nie tylko z własnym mieszkaniem, ale też ze szkodą wyrządzoną sąsiadowi. Warto pamiętać, że ponosimy odpowiedzialność za zdarzenie tylko wtedy, gdy doszło do niego z naszej winy. Jak wskazał Sąd Najwyższy (uchwała z 17 lutego 2013 r., sygn. akt III CZP 63/12), w takiej sytuacji odpowiedzialność odszkodowawcza kształtuje się według zasady winy.
Co to oznacza w praktyce? Sąsiad może domagać się od nas rekompensaty czy zwrotu pieniędzy wydanych na remont, jeśli zalanie jego mieszkania było wynikiem naszego zawinionego działania lub zaniechania. Nie można np. przypisać winy właścicielowi nieruchomości wtedy, gdy – mimo prawidłowego zamontowania i regularnej wymiany wężyka pod zlewem – ta część instalacji niespodziewanie pękła.

Winny zaniedbania
Zasada ta działa oczywiście także w drugą stronę. Jeśli to nasze mieszkanie zostanie zalane, nie wystarczy udowodnić, że woda lała się z mieszkania sąsiada. Należy też wykazać, że ponosi on za to winę. Jeśli nie mógł przewidzieć, że dojdzie do zalania i temu zapobiec, nie będzie musiał finansować naprawy uszkodzeń.
Wina sąsiada może wiązać się z zaniechaniem polegającym na nieregularnym sprawdzaniu stanu technicznego instalacji, przewodów czy wężyków. Tak samo należy potraktować niewymienienie elementów instalacji, choć były już wyeksploatowane. Zaniedbanie może poza tym polegać np. na braku reakcji na informację o zalewaniu sąsiednich mieszkań.
Może się też zdarzyć, że winnym powstania szkody jest nie sąsiad, ale spółdzielnia mieszkaniowa bądź wspólnota. Będzie tak wtedy, gdy to one odpowiadają za konserwację instalacji, która uległa awarii. Winę ponosić może także firma, która przeprowadzała w lokalu remont albo naprawę i zrobiła to źle.

Do kogo wystąpić z roszczeniami
W zależności od tego, jaka jest przyczyna zalania mieszkania, mamy różne możliwości dochodzenia odszkodowania lub rekompensaty. Możemy zgłosić się:
– bezpośrednio do sąsiada, z którego lokalu lała się woda, pod warunkiem że można mu przypisać winę (zawinione działanie bądź zaniechanie);
– do spółdzielni mieszkaniowej lub wspólnoty, jeśli są one odpowiedzialne za konserwację instalacji wodno-kanalizacyjnej;
– do producenta sprzętu, np. wadliwego wężyka;
– do wykonawcy usługi, która stała się przyczyną awarii;
– do swojego ubezpieczyciela, u którego wykupiliśmy polisę mieszkaniową obejmującą zalanie;
– do ubezpieczyciela sprawcy (np. sąsiada, spółdzielni mieszkaniowej, itp.), jeżeli osoba ta (czy podmiot) posiada ubezpieczenie OC.

 

Źródło: http://www.rp.pl/Ubezpieczenia/303299904-Potop-w-mieszkaniu-kto-wyplaci-odszkodowanie.html